Aby Święta były bezpieczne

December 3rd, 2007

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Dla wielu z nas jest to czas zakupów, wyjazdów z domu oraz związanego z tym zamieszania. W tej wielkiej gorączce świątecznej zadbajmy o bezpieczeństwo swoje i bliskich. Zróbmy wszystko, aby te szczególne dni minęły nam w spokojnej atmosferze.

Grudzień to miesiąc szczególny. Ogarnia nas szaleństwo zakupów. Jesteśmy w jednym miejscu, a myślami już w kolejnym. Wszędzie tłok, ścisk, pełno ludzi. Dźwigamy kolejne torby z zakupami, kolejny raz płacimy, kolejny raz wyciągamy portfel, kluczyki od samochodu itd. Nasze zachowania stają się machinalne, rutynowe. Do momentu, kiedy zadajemy sobie pytanie… „Gdzie jest mój portfel? Przecież przed chwilą trzymałem go w ręku, wkładałem do kieszeni i co dalej???”.

Niestety okres gorączki świątecznych zakupów to doskonałe warunki do działania dla złodziei kieszonkowych. Dla nich te dni są bardzo „pracowite”. Wykorzystują tłok, bądź też sami go umiejętnie tworzą. Korzystają z naszego pośpiechu i rozkojarzenia. Spośród otaczających osób wybierają swoją ofiarę. Obserwują ją przez pewien czas. Patrzą, gdzie chowa pieniądze. Podchodzą blisko, przypadkowo dotykają. W ten sposób sprawdzają, czy jest „elektryczna”, tzn. czy będzie reagować w sytuacji opróżniania kieszeni. Jeśli mamy na sobie grubą kurtkę, kożuch czy płaszcz, to ich zadanie jest ułatwione.

Jak sobie z tym radzić?

Poważną przeszkodą dla złodzieja, będzie schowanie pieniędzy do wewnętrznej kieszeni. Jeżeli włożyliśmy portfel, telefon komórkowy do reklamówki, torebki, plecaka, to pamiętajmy, by je zamykać i nosić przed sobą.

Łupem złodziei kieszonkowych nie padają tylko drobne przedmioty, ale czasami także samochody. Ktoś pomyśli, „mnie to na pewno nie dotyczy, bo po pierwsze moje auto ma doskonały alarm”. Zatem jedziemy na zakupy, zostawiamy auto na parkingu, włączamy alarm, chowamy kluczyki… właśnie, gdzie my je chowamy? Najczęściej do zewnętrznej kieszeni kurtki, czy marynarki. Następnie robimy zakupy, wracamy i okazuje się, że naszego samochodu nie ma. Sięgamy do kieszeni po kluczyki i cóż. Ich także nie ma.

W ten sposób działają grupy złodziei kieszonkowych. Policjanci szacują, że ich łupem mogło paść nawet kilkaset pojazdów. Kradzież każdego auta jest poprzedzona właśnie kradzieżą kieszonkową. Nawet najlepszy alarm nie zadziała, jeżeli został dezaktywowany oryginalnym pilotem. Nie zadziała także immobiliser, gdyż kluczyk był także oryginalny.

Włamywacze nie świętują

Wiele osób ograniczy szaleństwo świątecznych zakupów jedynie do kupna prezentów. Wyjadą na Święta do rodziny. Pamiętajmy wówczas o właściwym zabezpieczeniu mieszkania lub domu. Włamywacze do mieszkań nie świętują, wykorzystując kilkudniową nieobecność domowników. Idealnego zabezpieczenia nie ma, ale możemy ograniczyć ryzyko włamania do minimum. Dobre zamki to jedno, jednakże nie spełniają one swej roli, jeżeli zamocowane zostaną do słabych drzwi. A zatem dobre drzwi wejściowe do mieszkania to drugie. Można jeszcze inwestować w alarm, monitoring itp. Jednakże chyba najlepszym rozwiązaniem jest czujny sąsiad. Warto poinformować go o tym, że nie będzie nas kilka dni i poprosić, żeby w tym czasie zwrócił uwagę na nasze mieszkanie.

W wielu krajach Europy Zachodniej obowiązują pewne standardy w zakresie zabezpieczenia mieszkania. W większości są one uregulowane przepisami krajowymi. Zgodnie z tymi przepisami istnieje obowiązek wyposażenia drzwi w zamek, który nie pozwoli dostać się włamywaczowi do mieszkania przez minimum trzy minuty. Ponadto, na przykład u naszego zachodniego sąsiada wysoko rozbudowana jest inicjatywa pomocy sąsiedzkiej. Na drzwiach budynków mieszkaniowych widać naklejki o treści: „Uważaj, mojego mieszkania strzeże mój sąsiad”.

Nie znamy swoich sąsiadów

Warszawa jest miastem wielkich osiedli. Mieszka na nich kilkadziesiąt, kilkaset, a czasami kilka tysięcy rodzin. Niejednokrotnie nie znamy swoich sąsiadów, nie interesuje nas to, kim oni są, co robią. W sytuacji, kiedy coś się wydarzy, mimo, że mieszkanie jest splądrowane, że wyniesiono z niego bardzo ciężkie przedmioty, okazuje się, że nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Aż trudno w to uwierzyć. Pojęcie „wścibstwa” mylimy z pomocą dobrosąsiedzką. A ta jest jak najbardziej wskazana.

Bezpieczeństwo jazdy zimą

Święta i choinka są najpiękniejsze wówczas, jeżeli sprzyja temu zimowa aura. Oszronione drzewa, śnieg za oknem, mróz na szybach. To wszystko nie sprzyja jednak tym, którzy wybierają się w podróż, by spędzić te szczególne dni poza domem. Takich osób jest jak zwykle w dzień wigilijny i ostatni dzień świąt znacznie więcej. Musimy zrobić wszystko by bezpiecznie dojechać do celu i bezpiecznie powrócić. Należy zatem wcześniej właściwie przygotować auto do zimy. Na szczęście wymiana opon na zimowe dla dużej części kierowców stała się już normą. Droga hamowania, przyczepność nawet tych najgorszych zimowych są zdecydowanie lepsze niż najlepszych tzw. opon wielosezonowych. Bezpieczeństwo jazdy w zimę to także odpowiedni styl jazdy, to dalece rozwinięta umiejętność przewidywania tego, co może wydarzyć się na drodze, ale najważniejszym czynnikiem jest kierujący. Ten powinien być przede wszystkim trzeźwy. Mimo, że to święta, mimo, że doskonała okazja do świętowania z najbliższą rodziną, siadając za kierownicą pamiętajmy, że chodzi o bezpieczeństwo tych, których wieziemy i wszystkich użytkowników drogi, którzy chcą bezpiecznie i radośnie spędzić te dni.

Jak postępować w sytuacjach zagrożenia incydentem bombowym?

Gorączka świąteczna to czas, kiedy powinniśmy zwrócić uwagę na jeszcze jedną bardzo ważną sprawę. W tym całym zamieszaniu związanym z zakupami i wyjazdami, często kilkaset kilometrów od naszego miejsca zamieszkania, nie możemy zapomnieć o zagrożeniu terrorystycznym. Żadnej informacji tego rodzaju nie można bagatelizować ani lekceważyć. W przypadku, kiedy zauważysz przedmiot niewiadomego pochodzenia i podejrzewasz, że może on stanowić zagrożenie dla ludzi, należy natychmiast ten fakt zgłosić s łużbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo (Policji, Straży Miejskiej, Straży Pożarnej, administratorowi lub ochronie obiektu itp.). W żadnym wypadku nie należy dotykać podejrzanych przedmiotów. Nasza ciekawość może stanowić ogromne niebezpieczeństwo. Po otrzymaniu informacji o groźbie podłożenia ładunku, pamiętajmy, aby jak najszybciej odejść z takiego miejsca, a po drodze informować o zagrożeniu jak największą liczbę osób. W przypadku ogłoszenia alarmu i zarządzenia ewakuacji, trzeba niezwłocznie udać się do wyjścia i słuchać komunikatów. Gdy, na przykład parking znajduje się w strefie zagrożonej, nie „ratujmy” swojego samochodu – życie jest ważniejsze! Podczas działań związanych z neutralizacją ładunku, należy stosować się do poleceń wydawanych przez policjantów. W żadnym wypadku nie wolno utrudniać akcji ratowniczej!

W tej pogoni za świątecznymi prezentami, nie możemy zapomnieć o tych podstawowych zasadach dotyczących bezpieczeństwa. Uwzględniając opisane wyżej rady, dbamy nie tylko o bezpieczeństwo nas samych, ale i naszych bliskich. Zróbmy, więc wszystko, aby te nadchodzące Święta Bożego Narodzenia upłynęły nam bezpiecznie i w spokojnej atmosferze.

Autor artykułu:

Zdradził go kaptur

November 20th, 2007

32-letniego Jarosława L. zatrzymali policjanci z warszawskiego metra. Mężczyzna na widok umundurowanego patrolu natychmiast zmienił kierunek i założył na głowę kaptur. Gdy policjanci skontrolowali go, szybko wyszło na jaw, że próbował przed nimi ukryć strzykawkę z heroiną w swoim bagażu.

Wywiadowcy z metra na stacji „Ratusz” zwrócili uwagę na 32-latka, który na ich widok zaczął się nerwowo zachowywać. Zmienił nagle kierunek i szybko włożył na głowę kaptur. Takie zachowanie jednoznacznie wskazywało, ze może on mieć oś do ukrycia i stąd jego obawa przed spotkaniem się z funkcjonariuszami.

Policjanci postanowili, więc skontrolować mężczyznę. Gdy sprawdzili jego bagaż, szybko wyszło na jaw, że próbował przed nimi ukryć strzykawkę z heroiną. Jarosława L. natychmiast zatrzymano. Za posiadanie narkotyków grozi mu teraz do 3 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu:

Znowu pijana matka

November 20th, 2007

36-letnią pijaną i agresywną matkę zatrzymali patrolowcy z Woli. Agata A. na jednej z klatek schodowych w budynku przy ul. Smoczej, by utrzymać równowagę przytulała się do kaloryfera. Obok stał wózek z jej 1,5-rocznym synkiem. Nieodpowiedzialna matka z wynikiem 1,8 promila alkoholu we krwi trafiła do izby wytrzeźwień, a chłopczyk decyzją lekarza pogotowia został zabrany do szpitala.

Wczoraj kilka minut po godz. 21:00 wolscy policjanci otrzymali informację o bójce w jednym z bloków przy ul. Smoczej. Na miejscu policjanci nie potwierdzili zgłoszenia. Jednak w miejscu interwencji, na klatce schodowej zauważyli kobietę, która przytulała się do kaloryfera, a obok niej stał wózek z dzieckiem.

Mundurowi natychmiast zareagowali. Gdy zbliżyli się, poczuli od niej silną woń alkoholu. Kobieta nie była w stanie utrzymać równowagi. Bełkocząc próbowała przekonać policjantów, że jest trzeźwa. Mundurowi nie uwierzyli w jej zapewnienia, więc 36-latka przeszła do rękoczynów. Szarpała się z funkcjonariuszami, kopała w drzwi wejściowe. Nawet spoczywające na rękach kajdanki nie ugasiły jej agresywnego zachowania. Uderzając nogami w szybę próbowała wydostać się z radiowozu, jednak bezskuteczne.

36-letnią Agatę A. przewieziono do izby wytrzeźwień, gdzie po zbadaniu na zawartość alkoholu okazało się, że ma krwi 1,8 promila alkoholu. Jej 1,5-roczny synek trafił do szpitala. Dzisiaj jego matką zajmą się wolscy dochodzeniowcy.

Autor artykułu:

Policjanci zapobiegli tragedii

November 19th, 2007

Szybkie i sprawne działania policjantów uratowały życie mężczyźnie, który chciał popełnić samobójstwo. Kryminalni wspólnie ze znajomymi zdesperowanego człowieka ustalili gdzie może przebywać. Ich natychmiastowa reakcja zapobiegła tragedii. Kolejne ludzie życie zostało uratowane.

Wszystko wydarzyło się w ten weekend. Do komendy przy ulicy Opaczewskiej zgłosiła się młoda kobieta, która powiedziała, że jej znajomy chce popełnić samobójstwo. Kobieta przekazała policjantom listy, które ten wręczył jej zaraz przed wyjściem z pracy i kazał nie otwierać aż do wtorku. Ponieważ kolega nie odbierał od niej telefonów ona postanowiła wcześniej otworzyć koperty. W środku były pożegnalne listy oraz testament.

Kryminalni natychmiast zajęli się tą sprawą. Ekspresowo ustalili, że mężczyzna może przebywać koło Zakopanego. Koleżanka, która zgłosiła się na Policję powiadomiła o tym fakcie znajomych z tamtego rejonu. Ci wspólnie z kryminalnymi namierzyli schronisko, w którym zatrzymał się desperat. Po kilkunastu minutach mężczyzna rozmawiał już przez telefon z policjantami. W obecności swojej przyjaciółki wrócił do Warszawy.

Na szczęście i tym razem nie doszło do tragedii. Zdecydowane, szybkie i sprawne działania policjantów zakończyły się sukcesem. Również dzięki ekspresowej reakcji i godnej postawie znajomych zdesperowanego mężczyzny udało się go uratować.

Autor artykułu:

Złamał zakaz sądowy zbliżania się do żony i córki

November 2nd, 2007

W ręce ochockich policjantów wpadł mężczyzna, który wtargnął do domu swojej byłej żony, wszczął awanturę, uderzył ją, groził i straszył. Wszystko działo się letniej obecności 3 leteniej córeczki. 52 letni Bogusław P. nie dość, że popełnił przestępstwo to jeszcze tym zachowaniem złamał sądowy zakaz zbliżania się do swojej rodziny.

Wszystko wydarzyła się wczoraj wieczorem. Około godziny 20:30 patrol policji dostał zgłoszenie o awanturze domowej. Mundurowi natychmiast zjawili się w bloku przy ulicy Bohaterów Września.

Gdy wchodzili do klatki schodowej usłyszeli krzyki. Drzwi od lokalu były zamknięte, a ze środka dochodził odgłosy awantury. Jak się okazało pomocy wzywała młoda kobieta. Z jej relacji wynikało, że były mąż wtargnął do mieszkania, wszczął awanturę, wymachiwał nożem, groził jej, straszył i uderzył.

Cała sytuacja działa się na oczach ich 3 letniej córeczki. Mundurowi zatrzymali 52 letniego Bogusława P. Mężczyzna był bardzo agresywny, szarpał się i wyzywał policjantów. Został przewieziony do komendy przy ulicy Opaczewskiej. Tu okazało się, że złamał on sądowy zakaz zbliżania się do swojej rodziny. Bogusław P. noc spędził w policyjnym areszcie. Dziś dochodzeniowcy będą go przesłuchiwać, postawią mu też zarzuty.

Autor artykułu:

Nieodpowiedzialna matka

November 2nd, 2007

Śródmiejscy policjanci zatrzymali 39 letnią Marzenę S., która będąc kompletnie pijana opiekowała się dwójką swoich dzieci. Po zbadaniu alkomatem, okazało się, że ma we krwi ok. 1.8 promila alkoholu. Kobieta noc spędziła w izbie wytrzeźwień. Dzieci trafiły do pogotowia opiekuńczego. Teraz sprawą zajmie się sąd rodzinny.

Tuż przed 9.00 policjanci ze śródmiejskiej patrolówki zauważyli przy Al. Jerozolimskich kobietę idącą z dwójką dzieci. Jej krok był chwiejny i wyglądała tak, jakby była pod wpływem alkoholu.

Funkcjonariusze natychmiast postanowili sprawdzić swoje podejrzenia. Gdy podeszli do kobiety prowadzącej dzieci od razu poczuli od niej zapach alkoholu. 39 letnia Marzena S. trafiła najpierw do komendy przy ul. Wilczej gdzie okazało się, że ma ok. 1.8 promila we krwi a następnie do izby wytrzeźwień. Dzieci w wieku 9 i 12 lat w związku z tym, że rodzina pochodzi z jednej z podwarszawskich miejscowości trafiły do pogotowia opiekuńczego. Sprawą w najbliższym czasie zajmie się sąd rodzinny.

Nieodpowiedzialna matka odpowie najprawdopodobniej za narażenie na niebezpieczeństwo dwójki swoich dzieci. Grozi za to nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu:

Zasnął ze strzykawką w ręku

October 31st, 2007

29-letniego Piotra B. zatrzymali wolscy policjanci. Mężczyzna zasnął w samochodzie ze strzykawką pełną prawdopodobnie heroiny. Zatrzymanego przewieziono do policyjnego aresztu. Za posiadanie narkotyków grozi mu teraz do 3 lat więzienia.

Około 16.30 wolscy funkcjonariusze prewencji zauważyli zaparkowaną przy ul. Żytniej Skodę, a w niej młodego człowieka. Zaniepokojeni jego stanem otworzyli drzwi. Wtedy okazało się, że mężczyzna śpi w najlepsze. Półprzytomny 29-latek tłumaczył się, że przyjechał odwiedzić brata.

W samochodzie pomiędzy fotelami funkcjonariusze zauważyli butelkę ze strzykawką, natomiast na fotelu pasażera leżał biały proszek, najprawdopodobniej heroina. Policjanci zabezpieczyli znaleziony towar, natomiast Piotra B. przewieźli do policyjnego aresztu przy ul. Żytniej. Za posiadanie narkotyków grozi mu do 3 lat więzienia.

Autor artykułu:

Narkotyki, łapówka i na koniec policyjny areszt

October 13th, 2007

5kg haszyszu i marihuany zabezpieczyli kryminalni z Pragi Południe w mieszkaniu zatrzymanego 27-letniego Michała W. Mężczyzna wpadł w swoim aucie, którym kierował pod wpływem narkotyków. Za nie wchodzenie do mieszkania i zapomnienie o sprawie zaproponował policjantom 50.000 złotych łapóki wkładając w ręce 1700 złotych i 3350 euro. Resztę obiecał dostarczyć w ciągu godziny. Teraz grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Kryminalni z Pragi Południe zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej otrzymali informację operacyjną, że młody mieszkaniec dzielnicy poruszający się audi może posiadać znaczną ilość narkotyków.

Natychmiast zajęli się sprawą. Ustalili, że wczoraj wieczorem będzie przebywał w jednej z restauracji w Al. Jerozolimskich. Zorganizowali zasadzkę. Szybko zlokalizowali auto, którym się porusza i miejsce gdzie zamieszkuje. Po krótkiej obserwacji mężczyzna wyszedł z lokalu, wsiadł do samochodu i ruszył w stronę Pragi Południe.

Gdy zatrzymał się na skrzyżowaniu ul. Saskiej i Waszyngtona kryminalni przystąpili do zatrzymania. W tym czasie druga grupa policjantów udała się pod adres mieszkania, w którym przebywa. Podczas kontroli w aucie 27-letniego Michała W. policjanci znaleźli jedną działkę marihuany i fifkę. To jednak nie zwiodło policjantów. Wraz z zatrzymanym udali się do mieszkania, w którym przebywa. W chwili, gdy podjechali pod blok zdenerwowanie Michała W. sięgnęło zenitu. Zaproponował 50.000 złotych w zamian za odstąpienie od dalszych czynnościach, zapomnienie o całej sprawie i nie wchodzenie do mieszkania, wtykając w ręce kryminalnych 1700 złotych i 3350 euro. 27-latek poinformował jednocześnie, że resztę dostarczy w ciągu godziny. Kryminalni zabezpieczyli banknoty.

Podczas przeszukania mieszkania w szafce kuchennej pod zlewem funkcjonariusze znaleźli 8 paczek zaklejonych folią samoprzylepną. Szybko okazało się, że w paczkach znajduje się marihuana i haszysz. Łącznie zabezpieczono 5 kg narkotyków o wartości czarnorynkowej ponad 170.000 złotych.

Funkcjonariuszom nie dawało spokoju również zachowanie zatrzymanego, który był bardzo pobudzony. Postanowili sprawdzić, czy nie jest on pod wpływem środków odurzających. Podejrzenia potwierdziły się. Po zbadaniu wyszło na jaw, że jest on pod wpływem marihuany.

Michał W. trafił do policyjnego aresztu. Odpowie za posiadanie znacznej ilości środków odurzających, wręczenie łapówki i kierowanie samochodem pod wpływem narkotyków. O jego losie zadecyduje sąd. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu:

Jedna interwencja, dwie pijane matki

October 13th, 2007

Policjanci z Wilanowa wezwani do interwencji na ulicę Goplańską, zatrzymali dwie kobiety, które opiekowały się dziećmi, będąc pod wpływem alkoholu. Mundurowi zastali Małgorzatę S. leżącą na chodniku. Obok stała jej znajoma Elżbieta B. Przy kobietach znajdowała się dwójka dzieci w wieku 6 i 2 lat. Młodsza z dziewczynek została odwieziona do szpitala, starsza trafiła do ośrodka interwencyjnego. Pijane kobiety zakończyły wieczór w policyjnym areszcie.

Wczoraj wieczorem, kilka minut po godzinie 20.00, dyżurny alarmowego numeru 112 otrzymał informację o kobiecie, która leżała na chodniku przy ulicy Goplańskiej. W jej pobliżu przebywało małe dziecko. Na miejsce natychmiast udali się policjanci z wilanowskiego komisariatu. Już po chwili patrol dotarł pod wskazany adres.

Mundurowi zauważyli leżącą na chodniku kobietę. Obok niej stała druga kobieta, a przy niej kilkuletnia dziewczynka. Drugie, młodsze dziecko siedziało na pobliskim murku. 2- letnia dziewczynka była przemoczona, w jednym bucie, a na jej twarzy widoczne były zadrapania i zaczerwienienia. Policjanci od razu wezwali pogotowie ratunkowe. Kilka minut później dzieci znalazły się pod opieką lekarza, który zadecydował, że młodsze z nich z podejrzeniem zapalenia górnych dróg oddechowych zostanie przewiezione do szpitala. Starszą dziewczynkę odwieziono do ośrodka interwencyjnego, gdzie została objęta należytą opieką.

Policjanci ustalili dane obydwu kobiet. Leżąca na chodniku na początku interwencji, Małgorzata S. (35 lat), matka młodszej z dziewczynek podczas badania trzeźwości uzyskała wynik 1,82 promila. Jej znajoma, Elżbieta B. (29 lat) „wydmuchała” 2,07 promila. Z zebranych przez mundurowych informacji wynikało, że obydwie panie razem z dziećmi przybyły do Warszawy z wizytą towarzyską.

Po zbadaniu zatrzymanych kobiet, lekarz zadecydował, że ich zdrowiu nic nie zagraża. Małgorzata S. i Elżbieta B. wycieczkę do stolicy zakończyły w policyjnym areszcie. Wkrótce decyzje w ich sprawie podejmie sąd.

Autor artykułu:

Pechowa “13″

October 11th, 2007

13-tka okazała się pechowa dla 24-letniego Łukasza K. Mężczyzna wpadł podczas kradzieży radia z auta zaparkowanego w Al. Ujazdowskich. Jak ustalili policjanci, ma on na swoim koncie jeszcze 12 podobnych włamań. Jeszcze tego dnia kryminalni ze Śródmieścia zatrzymali do tej sprawy dwóch paserów.

Wczoraj przed południem policjanci ze Śródmieścia dostali wezwanie w Al. Ujazdowskie. Gdy przybyli na miejsce okazało się, że kilka minut wcześniej funkcjonariusze CBA na gorącym uczynku zatrzymali 24-letniego Łukasza K. Mężczyzna wpadł w chwili, gdy w zaparkowanym oplu wybił szybę i próbował wyrwać radioodtwarzacz.

24 letni Łukasz K. trafił do komendy przy ul. Wilczej. Tu zajęli się nim kryminalni. Szybko wyszło na jaw, że to włamanie było 13, którego dokonał w ostatnim czasie. „13” okazała się dla Łukasza K. pechowa. Mężczyzna wielokrotnie był notowany w przeszłości za kradzieże i włamania. Dzisiaj stanie przed sądem, który zadecyduje o jego tymczasowym aresztowaniu. Grozi mu nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Kryminalni idąc tym tropem jeszcze wczoraj wieczorem zatrzymali dwóch mężczyzn, którym 24-latem sprzedawał skradzione z aut przedmioty. Artur K. i Andrzej K. najprawdopodobniej odpowiedzą za paserstwo.

Autor artykułu: